biuro rachunkowe wrocław -
powrotnej do sali tronowej. - Czy naprawdę chcemy otwartymi działaniami ostrzec innych spiskowców?
Książę rzucił mi spojrzenie z ukosa.
- Niezbyt błyskotliwy pomysł, prawda? - zapytał.
- Słyszałam lepsze.
- Trzeba mi chyba pierwej pomyśleć, nim zamiar w czyn wprawi? - powiedział.
- Ja bym tak zrobiła na twoim miejscu.
- Będę nad tym pracował. Jak ty podeszłabyś do tej sprawy, pani?
- Posłużyłabym się małym kłamstewkiem. Wyślij do Haldona liścik z zaproszeniem na prywatną rozmowę przy najbliższej okazji.
- A jeśli nie znajdzie okazji aż do przyszłego tygodnia?
- Zjawi się tutaj natychmiast, Kathandrionie. Zaufaj
mi. Korzyłam już z tego sposobu. On uzna, że „przy najbliższej okazji" oznacza: „gdy tylko się ubierzesz". Jest wiele sposobów użycia władzy, usunięcie jest o wiele lepsze od druzgocącego ciosu.
- Cóż za oryginalna sugestia. To jest Arendią, Polgardo. Tu rozkazy powinny być wydawane w zwięzłym, łatwym do zrozumienia języku, najlepiej w jednosylabowych słowach.
Coraz bardziej zaczynałam lubić księcia Kathandriona. Zaproszenie, które podyktował skrybie po powrocie do sali tronowej, było mistrzowsko niewinne i jak przewidywałam, Haldon przybył w ciągu godziny.
Wieczór zapadał nad baśniowym miastem Vo Wacune, gdy biuro rachunkowe
wrocław Kathandrion przyprowadził naszego gościa do komnaty w pobliżu schodów wiodących do lochów. Paliła się tu tylko jedna lampa. Ja siedziałam w fotelu z wysokim oparciem, zwrócona twarzą ku oknu. Dzięki temu byłam prawie niewidoczna.
Gdy weszli, ostrożnie wysłałam swą myśl. Kolor, który zobaczyłam, nie był czerwienią, charakterystyczną dla tolnedrańskiego kupca, lecz ponurą czernią. Człowiek podający się za Haldona był Murgiem. Widziałam jego odbicie w szybie. Nie miał rysów charaktery, stycznych dla Angaraków. To wiele wyjaśniało.
- Miło z twej strony, iż przybyłeś w tak krótkim czasie, zacny Haldonie
- mówił Kathandrion.
- Jestem zawsze na wezwanie waszej miłości - odparł człowiek w zielonym płaszczu, kłaniając się.
- Proszę, spocznij, przyjacielu. Jesteśmy sami, toteż ceremonie są zbędne. - Kathandrion zrobił teatralną przerwę. - Niedawno rozwadze mej poddano myśl, iż księstwo Wacune mogłoby odnieść pewne ekonomiczne korzyści, gdybym polecił pobudowanie w granicach mych włości urządzeń portowych na południowym brzegu rzeki Camaar. Tuszę, iż ty najbardziej kompetentny jesteś, by ocenić ów zamysł. Czy w rzeczy samej urządzenia owe zwiększyłyby wymianę handlową pomiędzy Wacune a imperium?
- W rzeczy samej, wasza бак
топливный miłość! - fałszywy Tolnedranin odparł z entuzjazmem. - Sam imperator często wyrażał swe zainteresowanie tym projektem.
- Znakomicie! - powiedział Kathandrion. - Kapitalnie! Czy mająć na względzie nasze przyszłe przymierze, mógłbym nakłonić go do zasugerowania swemu władcy udziału w kosztach wznoszenia owych udogodnień?
- Jestem pewny, że imperator bardzo łaskawym okiem spojrzy na taką propozycję.
Tolnedranin z ochotą wydający pieniądze? Już to powinno już starczyć, by zdemaskować w Haldonie oszusta.
poradziłam księciu, aby wciągnął naszego podejrzanego w jakąś błahą dyskusję, która osłabiłaby jego czujność. Potrzebowałam chwili by dotknąć umysłu Haldona
i potwierdzić jego pochodzenie. Urządzenia portowe były całkowicie wymysłem Kathandriona i utwierdziły mnie w mej wcześniejszej ocenie jego inteligencji. Pozwoliłam im jakiś czas gawędzić, a potem wstałam z fotela i weszłam w krąg światła lampy.
- Z niechęcią przerywam tak miłą pogawędkę, panowie - powiedziałam - ale czeka nas jeszcze sporo spraw do załatwienia przed świtem, więc zacznijmy.
Ani Arendowie, ani Murgowie nie są przyzwyczajeni, by kobiety wtrącały się do spraw wagi państwowej, więc moje nagłe wkroczenie do akcji zaskoczyło ich obu.
Murgo rzucił mi krótkie spojrzenie i jegotwarz śmiertelnie
бак топливный -
|