Nawigacja

Ciekawe miejsca
producent sklejki

producent sklejki

producent sklejki

producent sklejki -

go nie oglądać. Następnego dnia rzucili kotwicę przy skalistym wybrzeżu północnej Sendarii i czekali na przypływ. We właściwym czasie prądy osłabły, zmieniły kierunek, a wody Morza Wiatrów przybrały i runęły do Przesmyku, podnosząc poziom Zatoki Cherek. - Poszukaj czegoś solidnego, czego mógłbyś się trzymać, Garionie - poradził Barak, gdy Greldik kazał wyciągnąć kotwicę. - Przy tylnym wietrze przejście może być bardzo ciekawe. Odszedł wąskim pokładem, błyskając zębami w uśmiechu. Garion wiedział, że postępuje głupio, ruszając za rudobrodym olbrzymem w stronę dziobu. Jednak cztery dni samotnych zmagań z problemem, który nie chciał się poddać żadnej logice,

wprawiły go w wojowniczy niemal nastrój. Barak zaśmiał się i potężnie klepnął go w ramię. - Dzielny chłopak - orzekł z aprobatą. - Staniemy razem i spojrzymy Przesmykowi w samo gardło. Garion postanowił nie odpowiadać. Wiatr i przypływ dodawały im prędkości, więc okręt Greldika dosłownie przeleciał przez cieśninę, zbaczając z kursu i dygocąc, gdy chwytały go wysokie fale. Lodowaty pył wodny kłuł ich twarze i wpółoślepiony Garion nie dostrzegł gigantycznego wiru w samym środku Przesmyku, dopóki nie znaleźli się tuż przy nim. Zdawało mu się, że słyszy potężny ryk, więc przetarł oczy akurat na czas,

by zobaczyć, jak wir rozwiera się przed dziobem. - Co to jest? - wrzasnął przekrzykując szum. - Wielki Maelstrom - odkrzyknął Barak. - Trzymaj się. Maelstrom był tak rozległy jak cała wioska Górne Gralt i opadał przerażająco w spienioną, zasnutą wodnym pyłem otchłań niewyobrażalnie daleko w dole. Greldik, zamiast prowadzić swój statek jak najdalej od wiru, sterował wprost ku niemu. - Co on robi? - wrzasnął Garion. - Na tym polega sekret żeglugi Przesmykiem - ryknął Barak. - Okrążymy Maelstrom dwa razy, by zyskać właściwą prędkość. Jeśli okręt się nie rozpadnie, wystrzeli jak kamień z procy.

producent sklejki Przeskoczymy kłębowisko fal za Maelstromem, zanim zdołają nas zatrzymać i ściągnąć z powrotem. - Jeśli okręt nie co? - Zdarza się, że statek w Maelstromie zostaje rozerwany - wyjaśnił Barak. - Nie martw się, chłopcze. To rzadkie wypadki, a okręt Greldika wygląda na solidny. Statek opadł groźnie dziobem w zewnętrzną krawędź Maelstromu i przemknął dwukrotnie wokół ogromnego wiru, a wioślarze gorączkowo zginali grzbiety w rytm coraz szybszych uderzeń bębna. Wicher smagał w twarz Gariona, który przywarł do żelaznego pierścienia odwracając wzrok od spienionej, rozwartej w dole paszczy. Aż wreszcie wyrwali się na wolność

i przemknęli jak ptak przez niespokojne wody poza Maelstromem. Wiatr świszczał w olinowaniu, tak silny, że niemal tamował oddech. Po chwili okręt zwolnił w kłębowisku niewielkich wirów, lecz rozpęd, jaki nadał mu Maelstrom, przeniósł ich na spokojne wody osłoniętej częściowo zatoczki po stronie Sendarii. Barak rechotał z uciechy i ścierał z brody morską pianę. - I co, chłopcze? - zapytał. - Jak ci się podoba Przesmyk? Garion nie był pewny swego głosu. Nie odpowiedział więc, koncentrując uwagę na odrywaniu zdrętwiałych palców od żelaznego pierścienia. - Garionie! - od strony rufy rozległ się znajomy głos. - Wpakowałeś mnie

w kłopoty, a teraz sobie pójdziesz - mruknął z urazą chłopiec zapominając, że stanął na dziobie wyłącznie z własnej inicjatywy. Ciocia Pol zgryźliwie zwróciła uwagę Baraka na jego brak odpowiedzialności, po czym zajęła się Garionem. - A więc? - spytała. - Czekam. Może ty mi to wyjaśnisz? - Barak nic nie zawinił - oświadczył Garion. - To był mój pomysł. Dlaczego właściwie obaj mają mieć kłopoty? - Rozumiem. A skąd ci przyszedł do głowy? Niepewność i przeżyty ostatnio zawód odebrały mu rozwagę. - Miałem na to ochotę - oznajmił wyzywająco. Po raz pierwszy w życiu stanął świadomie

-

Nawigacja