markowe samochody - dealer Volvo -
ma wiele do zdobycia, a poza tym rzeczywiście tlą się w nim iskierki patriotyzmu.
- A co z dziewczyną? Czyż nie jest okropnie trzpiotowata?
- To tylko poza, ojcze. Asrana jest bardzo bystra i ma równie dużo do zdobycia co Mangaran.
- Nie bardzo rozumiem, Poi.
- Problemy z Arendią po części wiążą się z tym, że kobiety tutaj traktuje się jak zwierzątka domowe. Asrana pomoże w przejęciu rządów i po wyniesieniu Mangarana na tron będzie stała tuż przy nim. Po dzisiejszej nocy zostanie kimś, z kim trzeba będzie się liczyć. To dla niej jedyna okazja do zdobycia jakiejkolwiek władzy.
-
Być może - przyznał z powątpiewaniem.
- Zaufaj mi, ojcze. Zrobisz to, prawda?
- Co zrobię?
- Wygłosisz jutro rano mowę?
- markowe samochody A czemu ty tego nie uczynisz?
- Pamiętasz, co przed chwilę powiedziałam o zwierzątkach domowych? To jest Arendia, ojcze. Żaden tutejszy mężczyzna nie będzie słuchał nikogo w spódnicy. Muszę ruszać do Vo Mimbre, więc nie mam czasu na przekonywanie na wpół pijanego tłumu asturiańskich samców, że nie jestem pudlem czy kotem. Spójrz na to z tej strony, ojcze. Jeśli wygłosisz mowę, tobie przypadnie cała zasługa za to, co zrobiłam, i nie będziesz musiał nawet brudzić sobie rąk.
- Zastanowię
się nad tym. Czemu pozwalasz tej głupiej dziewczynie nazywać się „Polly"? Gdybym to ja spróbował, podpaliłabyś roi brodę.
- Oczywiście, więc nawet nie próbuj. Prawdę powiedziawszy, nie byłam zupełnie pewna szczerości zaangażowania Asrany, dopóki nie nazwała mnie „Polly". Gdy dealer Volvo to zrobiła, wiedziałam, że mam ją w kieszeni.
- Mogłabyś mi tę ostatnią kwestię dokładniej wyjaśnić?
- Ona pragnie osiągnąć powodzenie w życiu, ojcze. Zawsze do ego dążyła. A ja jej to umożliwiłam.
- Nigdy nie zrozumiem kobiet. .
- Pewnie nie. Czy mógłbyś mi wyświadczyć przysługę, nim zaczniesz układać sobie jutrzejszą przemowę?
- Z wielką chęcią. Czego ci
potrzeba?
- Gwardia Oldorana siedzi właśnie przy kolacji. Zrób coś z ich winem. Chcę, by wszyscy byli kompletnie pijani przed udaniem się na służbę.
- Myślałem, że nie pochwalasz picia.
- To szczególna okazja, ojcze, a przy szczególnych okazjach można nieco naginać własne zasady. Chcę uniknąć przelewu krwi. Pragnę, aby usunięcie Oldorana z tronu bardziej wyglądało na działanie administracyjne niż militarne.
- serwis Volvo Dobry plan, Pol.
- Dziękuję, ojcze. A teraz ruszaj do kwatery gwardii i uczyń strażników niezdolnymi do służby. Potem zacznij przygotowywać swoją mowę, a ja zabiorę się do obalenia rządu.
Po kolacji podszedł do mnie krzepki wieśniak.
- Lord Mangaran
kazał mi z tobą porozmawiać, pani - zwrócił się do mnie uprzejmie. - Powiedział, że pragnie pani przesłać komuś wiadomość. Ja mam ją doręczyć. Nazywam się Lammer.
Zabrzmiało to nieco tajemniczo - w końcu był spiskowcem - ale zrozumiałam, o co mu chodzi.
- Czy jesteś dobrym posłańcem? - zapytałam.
- Nie ma lepszego w całej Asturii, pani. Mogę to zaraz udowodnić.
- Wierzę ci na słowo, Lammerze. Chcę, aby wiadomość dotarta do jego uszu w konkretnym momencie.
- Potrafię to załatwić, pani. wersje Volvo - Rzucił ukradkowe spojrzenie za siebie. - Będę na górze, na galerii z prawej strony sali tronowej.
Wyślę wiadomość i nim ona dotrze do jego uszu, będę już w połowie drogi na dół.
- Doskonale. Idę się przebrać, a potem udam się do sali tronowej. Dostarcz moją wiadomość, gdy tylko wejdę do sali.
- Tak, pani - powiedział i zawiesił głos na chwilę. - Komu...? Dla kogo przeznaczona jest ta wiadomość? Powiedziałam i uśmiech przemknął mu przez usta. Potem udałam się do komnat Asrany, by się przebrać. Wybrałam suknię, którą miałam na ślubie Beldaran. Była wystarczająco imponująca, aby przyciągnąć uwagę wszystkich, a poza tym doskonale ją znałam, gdyż śledziłam każdy ruch igły Arell. Oczywiście, nie zabrałam
serwis Volvo - wersje Volvo -
|